Było ich dziesięcioro w wieku od 60 do 80. Poprosiłam, żeby przebrali się za postaci, które chcą zagrać. Przyszły dwie królewny, dziewczynka, pankówa, harcerz… Jak to zrobić, żeby zrealizować pragnienie seniorów, by wrócić do dzieciństwa, jednocześnie osiągnąć dobry efekt teatralny, nie narażając ich na śmieszność?
Udało się. Wymyśliłam, że jest takie miejsce i taki czas „między życiem i śmiercią, między jawą i snem i tak jedna jedyna w roku noc, tam można tańczyć czas”.
Praca z seniorami okazała się fascynująca. Spektakl oparty na ich wspomnieniach mówił o rzeczach ważnych – trudzie dorastania, znoju starzenia, różnych odcieniach miłości. Były również odniesienia do historii politycznej (np. ojcowie dwóch aktorek za komuny siedzieli w więzieniu). Całość zakończyło przesłanie do młodych.
„Kochana córeczko, kochany synku, przepraszam, że nie posprzątałam świata zanim cię zaprosiłam, przepraszam, że nie zreperowałem świata zanim cię zaprosiłem…”
Dalej poszły indywidualne, wzruszające przesłania aktorów do ich dzieci.
Na YouTube mozecie obejrzeć fragment spektaktu: