Teatralny obrzęd przejścia

Spotkane na konferencji praktyczki dramy Katarzyna Markowska i Maria Depta zaprosiły mnie do współpracy przy projekcie realizowanym w współpracy z Centrum Praw Kobiet. Miałyśmy stworzyć spektakl z kobietami, które doświadczyły przemocy. Oparta na przeżyciach aktorek sztuka miała z być terapią dla aktorek, z drugiej strony być interwencją społeczną. Stanęłyśmy wobec wielu trudnych pytań: – jak to zrobić, żeby opowiadanie o własnych trudnych doświadczeniach nie retraumatyzowało aktorek?

– Jak uniknąć zaetykietkowania uczestniczek jako „ofiar przemocy”?

– Jak, za pomocą narzędzi teatralnych wywołać i utrwalić zmianę?

– Jak zadbać o to, żeby publiczność przychodziła oglądać produkt artystyczny, a nie „ofiar”

– Czy można jakoś spożytkować udział publiczność w procesie terapii?

Doszłam do wniosku, że odpowiedź na nie można znaleźć w istniejących w kulturach tradycyjnych obrzędach przejścia. Aktorki uczestniczyły w 9-mieisęcznej psychoterapii realizowanej na podobnych zasadach jak to robiłam w Komorowie. Była to  „faza wyłączenia” obrzędu przejścia czyli czas kiedy uczestniczki przygotowują się do porzucenia starej roli, starej tożsamości (roli i tożsamości „ofiary”). Spektakl zawierał w sobie „fazę progu” i „fazę włączenia”. Dawało to następującą strukturę spektaklu:

  1. Symboliczna opowieść o tym jak było
  2. Pożegnanie :starego” i sięgniecie po „nowe”
  3. Święto i utrwalenie nowej tożsamości.

Historie uczestniczek pokazane były w formie metaforycznej np. jeden ze spektakli opierał się na pomyśle, że Woland przylatuje do Warszawy i robi magiczne varietes. Słyszy wspomnienia różnych osób. Za pomocą jego magii myśli materializują się w przedstawienie teatru lalek. Żadna z aktorek nie odgrywała swojej historii. Dopiero na etapie „progu” musiał przemówić własnym głosem: z szacunkiem pożegnać swoją przeszłość, przywołać własne zasoby. Metoda okazała się skuteczna zarówno jako terapia, jak i jako interwencja społeczna oraz metoda pracy artystycznej.

Po pięciu latach takiej pracy (z różnymi grupami czyli zrealizowani 5 spektakli) dokonałam ewaluacji. W anonimowej ankiecie uczestniczki oceniały efekty pracy. Wszystkie podkreślały, że odzyskały szacunek dla siebie i poczucie godności. Wszystkie dokonały zmian w swoim życiu.

Spektakle cieszyły się też popularnością wśród widzów. Ludzie (kobiety i mężczyźni)  przychodzili po spektaklu. Mówili, że spektakl w istocie był o nich. Byli poruszeni i zainteresowani problematyką profilaktyki przemocy.

Tą metodą powstało 11 spektakli.

Obecnie dalej współpracuję z Centrum Praw Kobiet. Prowadzona przeze mnie, wraz z Moniką Perdjon grupa teatralna nie ma jednak charakteru terapeutycznego. Po prostu dajemy kobietom możliwość nauczenia się aktorstwa i wypowiadania w ważnych dla nich sprawach. W dalszym ciągu  scenariusze piszę w oparciu o opowieści i doświadczenia aktorek.