To, co się dzieje obecnie w otaczającej nas rzeczywistości społecznej można
rozpatrywać w kategoriach transu hipnotycznego. Mamy więc takie zjawiska jak
zawężenie świadomości, halucynacja pozytywna (widzenie tego, czego nie ma) i
negatywna (niewidzenie tego co jest), regresja w czasie, amnezja i hipermnezja.
Stąd zastosowana w spektaklu metafora snu. Widzowie wchodzą do snu Śpiącej
Królewny. Towarzyszą im baśniowe, archetypiczne postaci: Naga Królowa, Stara
Królowa, Księżniczka na Ziarnku Grochu, Łabędziątko/Brzydkie Kaczątko itp.
Ważną rolę pełni Wilczyca – czarownica zbierająca kości. Dzięki niej zostają
wskrzeszone ważne momenty z życia aktorek. W ten sposób mogą one domknąć
pewne sytuacje, odebrać moc przekazom z osobistej mitologii.
We śnie królewna (a wraz z nią widz) ogląda i przeżywa – czasem za
pośrednictwem sennych symboli, a czasem przywołując dosłownie pewne
sytuacje – to co na jawie trudne i bolesne. A wszystko to po to, żeby się wreszcie
obudzić.
Premiera spektaklu odbyła się 2020 r. w Mazowieckim Instytucie Kultury. Szcególnym sentymentem
darzę jednak występ w Teatrze Węgajty. To jedno z moich ulubionych miejsc na kulturalnej mapie
Polski. Spotykam tam ludzi o podobnych wartościach i wrażliwości. Dla spektaklu dodatkowym
atutem była scenografia starej stodoły oraz otaczająca nas przyroda’