Galeria
Malowanie i rysowanie towarzyszy mi odkąd sięgnę pamięcią. To ważny dla mnie sposób nie tylko wyrażania siebie, ale też przetwarzania bodźców dochodzących ze świata. To wreszcie dziecięca radość rozsmarowywania farby, zestawiania kształtów, tworzenia czegoś niejako z niczego. Tworzenia światów. Moich światów.
Dość długo innych zapraszałam do nich nie często. Owszem pokazywałam prace znajomym, ale na tym się kończyło. Pewna zmiana zaszła w latach dziewięćdziesiątych, kiedy moje rysunki zaczęły się pojawiać w Magazynie Literackim. Wówczas współpracowałam też z „Super Ekspresikiem” (dodatek do Super Ekspresu adresowany do dzieci), gdzie sama ilustrowałam swoje teksty. Potem nastąpił długa przerwa w moim wychodzeniu do świata z moją twórczością plastyczną.
Świat się jednak upomniał. I to świat dość daleki. Rzecz się zdarzyła bowiem w Peru , po którym w 2019 roku wędrowałam zatrzymując się na różnych wolontariatach. Jeden z nich to była praca w hacjendzie, gdzie pojechałam z myślą, ze będę pomagać w gospodarstwie. Tymczasem właściciel zapytał nas, kto mógłby wyrzeźbić w twarze bale podtrzymujące daszek. Stwierdziłam, że rzeźbić się nie ośmielę, ale mogę mu te twarze namalować. No i stało się… Luisowi tak się moje malunki spodobały, że powiedział, że cała moja praca to ma być codzienne malowanie na deskach. Tym sposobem, na wsi pod Cusco, powstała mała galeria twórczości Dagny Ślepowrońskiej.
Okazało się, że malowanie na dechach jest mi niezmiernie bliskie. Rok później powstał projekt „Rozmowa z drzewem”, który zapowiadałam w ten sposób: „Pamiętam moje dziecięce przyjaźnie z drzewami. Wsłuchiwanie się w ich przekaz, odczytywanie treści zapisanych w języku słoi i sęków. Dzięki obrazom i wierszom odnawiam z klonami, brzozami i wierzbami starą zażyłość”.